Warning: Use of undefined constant ddsg_language - assumed 'ddsg_language' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/zoopsycholog/public_html/blog/wp-content/plugins/sitemap-generator/sitemap-generator.php on line 45
Jak postępować z psem / kotem adoptowanym ze schroniska? | BLOG ZOOPSYCHOLOGA * kociego i psiego psychologa * * specjalisty relacji człowiek - zwierzę towarzyszące * behawiorysty

Jak postępować z psem / kotem adoptowanym ze schroniska?

Adoptowanie zwierzaka ze schroniska jest jak przyjmowanie nowego członka rodziny. Nie można dopuścić, żeby ta decyzja była nieprzemyślana, pochopna i nieodpowiedzialna!

Niestety od czasu do czasu zdarza się tak, że adoptowany wcześniej zwierzak ze schroniska jest zwracany. Przypadki, o których piszę, dotyczą zazwyczaj psiaków, które po kilkudniowym pobycie w domu, wśród nowej rodziny i nowych kochających opiekunów zostają zwracane do schroniska najczęściej z powodu złego zachowania.

Zanim przejdę do właściwego tematu, spróbujmy wczuć się w sytuację zwierzaka schroniskowego. Wyobraźmy sobie, że z jakiegoś niezrozumiałego dla nas powodu zostaliśmy przewiezieni na inny kontynent, w inne miejsce, inaczej pachnące. Odizolowano nas od rodziny, znajomych, osób bliskich. Zamknięto nas w klatce, do której co jakiś czas podchodzą obcy ludzie, nieznajomi mówiący w niezrozumiałym dla nas języku, przynoszą nam jedzenie, czasem coś do nas powiedzą. Starają się być mili, ale co z tego. Nasz świat zmienił się nie do poznania.

Tak właśnie czuje się przywieziony do schroniska zwierzak, który nie ma pojęcia co stało się w jego życiu. Przez kilka tygodni, miesięcy lub lat wiódł spokojne życie wśród kochających opiekunów, aż tu nagle trafia „na inny kontynent”.
Co się stało? Dlaczego tu jestem? Co ja tu robię? Gdzie moja rodzina, mój fotel, moje zabawki. Obcy świat, nikogo nie poznaje, wszystko jest inne… Co ja zrobiłem? Może pora zmienić swoje dotychczasowe zachowanie? Nigdy nadmiernie nie szczekałem, może to źle, może powinienem zacząć szczekać? Zachowywałem czystość bo wydawało mi się, że tego oczekują ode mnie moi opiekunowie, może nie powinienem? Co złego zrobiłem, że zmieniło się moje życie i co teraz zrobić żeby wróciło? Zawsze byłem grzeczny, niczego nie gryzłem, nie niszczyłem, może to źle może powinienem zacząć?
Zwierzak trafiający do schroniska przeżywa szok. Diametralnie zmienia się jego życie z całkowicie niezrozumiałych dla niego powodów. Zaczyna więc „kombinować” co by tu zrobić, jak zwrócić na siebie uwagę, jak zmienić rzeczywistość. Nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć zwierzęciu, że trafił do schroniska z jakiegoś powodu, często nie z jego winy. Nie powiemy mu „bądź grzeczny, trafiłeś do tymczasowego miejsca, z którego za chwilę ktoś cię adoptuje i znowu będziesz kochanym pupilem”.

Mija tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem… Jeśli zwierzak ma szczęście zostanie w miarę szybko zauważony i adoptowany. W jego życiu znowu następuje wielka zmiana. Z niezrozumiałych dla siebie powodów znowu go przewożą, przenoszą na inne obce miejsce. Niby fajne, przytulne, ciepłe ale inne. Jak mamy mu wytłumaczyć, że wszystko jest w porządku, że to jego nowy dom, nowa rodzina?

W związku z tym wszystkim zwierzak kolejny raz zmienia miejsce pobytu, co niewątpliwie nie jest dla niego obojętne. Krótko mówiąc, jest trochę wystraszony, zdezorientowany, czasem nawet w lekkim szoku. Osoby, które dzień lub dwa dni wcześniej go adoptowały nagle wychodzą z domu.
Czy oni wrócą? A może znowu ktoś przyjdzie i zabierze mnie w kolejne nieznane miejsce? A właściwie to w jakim celu ja tu trafiłem? Może oni chcą zrobić mi krzywdę, może będą mnie bić, albo mnie zjedzą…
Pupil zaczyna się denerwować, niepokoić, może nudzić. Coś musi ze sobą zrobić, czymś musi się zająć będąc cały czas w stresie. Znajduje fajną poduszkę, pluszową maskotkę, pantofla w przedpokoju i odreagowuje swój stres gryząc to co znalazł. Ma nadzieje, że w ten sposób zwróci na siebie uwagę. Jego destrukcyjne działania niczego nie zmieniają. Trzeba więc działać dalej… Zwierzak zaczyna poszczekiwać, wyć, znowu chcąc zwrócić na siebie uwagę, ale jego zachowanie nadal nic nie zmienia. Pora więc wysikać się na dywan… Mija kilka godzin. Nowi opiekunowie wracają z pracy do domu i… szok. Pogryziona poduszka, zjedzony pantofel, pluszowa maskotka w kawałkach no i wielka mokra plama na dywanie. Niezadowolenie opiekunów natychmiast zostaje zauważone przez zwierzaka, który jest wyjątkowo bacznym obserwatorem ludzkich nastrojów i emocji. Potrafi doskonale wyczuć czy jesteśmy zadowoleni, szczęśliwi czy wręcz przeciwnie.

I tu zaczyna się błędne koło. Trudno się nam dziwić, że zastając mieszkanie w stanie rozkładu nie tryskamy radością, a psiak zastanawia się co zrobił nie tak. Przecież on tylko chciał zwrócić na siebie uwagę, odreagował stres pozostając sam w domu, mając być może nadzieję, że jego zachowanie spowoduje powrót domowników.

Drodzy internauci, jeśli zdecydujecie się adoptować ze schroniska jakiegokolwiek zwierzaka, psa lub kota, dużego lub małego, kudłatego lub nie kudłatego zastanówcie się co myśli i co przeżywa przyprowadzona do obcego domu pociecha. Przez chwilę postarajcie się wyobrazić siebie na jej miejscu. Zrozumcie nieprawidłowe zachowanie w większości przypadków spowodowane stresem.

W pierwszej chwili być może macie ochotę zwrócić zwierzaka do schroniska, ale nie dajcie ponieść się emocjom. Oddanie go jest dla Was najprostszym, najszybszym i najskuteczniejszym rozwiązaniem, a dla niego?

Nie poddawajcie się. W Polsce mamy coraz więcej profesjonalistów – zoopsychologów, behawiorystów, zajmujących się rozwiązywaniem niewłaściwych psich zachowań, którzy z przyjemnością pomogą Wam rozwiązać problem niewłaściwego zachowania, którzy pomogą Wam zrozumieć sposób myślenia tego biedaka, którego zdecydowaliście się adoptować. Ja również z przyjemnością spotkam się z Wami, porozmawiam i pomogę rozwiązać problem – bo właściwie każdy problem da się rozwiązać, potrzeba tylko trochę chęci i cierpliwości.

Najłatwiej jest się zezłościć, załamać, poddać i zwrócić zwierzaka – tylko czy chcieli byście być na jego miejscu?

A teraz przejdźmy do praktycznych wskazówek…

  • Jeżeli masz już w domu inne zwierzęta, sprawdź przed przybyciem nowego podopiecznego czy na pewno posiadają aktualne szczepienia przeciwko chorobom wirusowym.
  • Jeżeli będziesz wprowadzać zwierzę do domu, w którym już są inne zwierzęta, najlepiej poszukaj wcześniej informacji o tym, jak zrobić to mądrze – tak, by zwierzęta bez rozlewu krwi ustaliły między sobą hierarchię. Najlepiej poproś o pomoc zoopsychologa.
  • Wydając zwierzaka, schronisko powinno wydać bardzo ważny i przydatny dokument – książeczkę zdrowia w której będą wpisane:

* wszystkie odbyte zabiegi operacyjne – kastracja itp.;
* zabiegi pielęgnacyjne (odpchlenie, odrobaczanie);
* wpis (nalepka firmy) szczepienia przeciw chorobom wirusowym;
* przebyte w schronisku choroby oraz zalecenia;
* inne przydatne informacje.

  • Zapytaj się, czym było karmione zwierzę w schronisku. W schronisku psy najczęściej jedzą najtańsze suche karmy niskiej jakości lub ryż albo makaron z mięsem i warzywami. Koty, podobnie jak psy, oprócz najtańszej suchej karmy czasami jedzą gotowane mięso drobiowe (bez kości) z ryżem i warzywami. Jadłospis zmieniaj powoli, stopniowo przez około tydzień. Do karmy możesz dodać witaminy zakupione w sklepie zoologicznym lub w lecznicy, a najlepiej kup mu karmę dobrej jakości (premium) – do najlepszych karm (royal, hills, eukanuba itp. – dla małych / średnich / dużych ras) nie musisz dodawać już witamin, poza tymi w pierwszym okresie dla wzmocnienia odporności w czasie stresu. Nie podawaj mleka ani kaszy (może wywołać biegunkę)!
  • Zaraz po adopcji koniecznie odwiedź zaufanego lekarza weterynarii, aby ten zbadał i ocenił stan zdrowia zwierzęcia, jak również potwierdził, czy na pewno zwierzak był kastrowany.
  • Pozwól zwierzakowi przyzwyczaić się do nowego domu (okres wstępnej adaptacji trwa ok. 2 tygodnie). W tym czasie prowadź w miarę ustabilizowany tryb dnia i nie wprowadzaj wielkich zmian. Ogranicz ilość nowości i stresów dla zwierzaka do minimum.
  • Psa nie kąp przynajmniej przez 5-10 dni (duży stres adaptacyjny i spadek odporności powoduje dużą podatność na infekcje i przeziębienia), po ostatnim spacerze możesz go przetrzeć mokrą gąbką. Szczotkowanie sierści również ją odświeży. Kota w ogóle nie musisz kąpać, sam to zrobi najlepiej.
  • Psa nie spuszczaj ze smyczy przez około 2-4 miesiące, aż zacznie reagować na imię, zapozna się z otoczeniem i nauczy wracać się na przywołanie. Dopóki nie nabierzemy pewności jak pies zareaguje na otoczenie (innych ludzi, zwierzęta) spuszczamy go w kagańcu. Kota (jeżeli chcesz go wypuszczać) przez pierwsze 2 tygodnie nie wypuszczaj z domu. Gdy kot pozna dom i najbliższe otoczenie będzie mu łatwiej znaleźć drogę powrotną.
  • Uważnie obserwuj nowego podopiecznego, jakiekolwiek niepokojące zmiany w zachowaniu czy wyglądzie zwierzaka konsultuj z lekarzem weterynarii i zoopsychologiem (takie jak apatia, brak pragnienia i łaknienia, niechęć do zabawy, biegunka, wymioty, kaszel, kichanie, biały mętny wyciek z nosa, zapalenie spojówek, wyciek z dróg rodnych u samic, trzepanie uszami, drapanie się, wygryzanie).

DODATKOWE PORADY

  • Zabiegi pielęgnacyjne i opieka nad psem / kotem:

– W przypadku psów kąpiel raz na pół roku w szamponie przeznaczonym dla psów;
– Szczotkowanie psów i kotów (w szczególności długowłosych);
– Regularne czyszczenie psom i kotom uszu i przycinanie pazurów;
– Co roku obowiązkowe szczepienie psów przeciwko wściekliźnie;
– Zalecane szczepienie kotów wychodzących na zewnątrz przeciwko wściekliźnie;
– Zalecane szczepienie psów przeciwko nosówce, parwowirozie, zak. zap. wątroby itp.;
– Zalecane szczepienie kotów przeciwko białaczce, katarowi kociemu, panleukopenii itp.;
– Odrobaczenie psa i kota przynajmniej co pół roku.
– Stosowanie preparatów przeciwko pchłom i kleszczom u psów i kotów wychodzących.
 W książeczce zdrowia zamieszczone są informacje o stanie zdrowia zwierzaka jak również inne przydatne informacje.

  • Zdobywanie informacji

Zwierzę w domu może wywoływać nietypowe, nieprzewidywalne sytuacje. Nawet jeśli się ma doświadczenie z psami czy kotami (jeśli się miało wcześniej inne zwierzęta), warto jest zwiększać swoją ogólną wiedzę na ten temat. Nie polecam forum internetowego jako źródła informacji, gdyż „wiedza”, której tam można zasięgnąć często jest niewiarygodna, czy też merytorycznie prawdziwa, a czasami wręcz niebezpieczna dla zdrowia i życia zwierzaka (wspominałem już o tym w poprzednim artykule). Bardziej wiarygodne są strony internetowe prowadzone przez PROFESJONALISTÓW: lekarzy weterynarii, zoopsychologów itp. Zdecydowanie więcej miarodajnych informacji można otrzymać w książkach o psach i kotach, dlatego warto zaopatrzyć się w kilka książek dotyczących zwierząt, które posiadamy.

  • Pytaj doświadczonych właścicieli psów i kotów

Im dłużej ma się zwierzaka, tym ma się więcej doświadczenia w różnych sytuacjach. Wiedza i doświadczenie nie jest oczywiście jednoznaczne, gdyż np. mając psa przez kilkanaście lat przy budzie, można nie wiedzieć zupełnie nic na temat jego zachowań czy upodobań. Jednak w mieście, gdzie psy i koty mieszkają razem z nami, zazwyczaj ten kontakt jest bliższy. Warto zatem rozmawiać z innymi właścicielami w formie wymiany ogólnych doświadczeń, które każdemu mogą być przydatne.

  • Zasięgnij porady fachowca

Jeśli w zachowaniu zwierzaka pojawia się jakiś problem lub zachowanie, którego nie rozumiemy lub nie potrafimy sobie z nim poradzić, to warto zasięgnąć porady fachowca (zoopsychologa/behawiorysty). W książkach można wiele wyczytać i znajomi właściciele też mogą udzielać wielu cennych rad, jednak trzeba pamiętać, że każde zwierzę jest inne i nie zawsze to samo rozwiązanie zadziała na danego psa lub kota. Dlatego jeśli problem wydaje się poważny albo wymaga szybkiego i konkretnego rozwiązania, to trzeba poprosić o pomoc fachowca.

  • Socjalizacja

W zależności od tego, jakiego zwierzaka bierzemy ze schroniska (czy jest dorosły, czy młody), trzeba bezwzględnie pamiętać o socjalizowaniu go! Najprościej można powiedzieć, że socjalizacja to jest proces przyzwyczajania (oswajania) z różnymi bodźcami, które mogą być dla zwierzęcia nieznane lub których się może bać. Celem socjalizacji jest uniknięcie w przyszłości poczucia lęku lub niepewności w stosunku do środowiska, różnorakich przedmiotów, odgłosów, ludzi itd. Im więcej bodźców zwierzę pozna, tym będzie bardziej pewne siebie, nie będzie wykazywał lęku czy też agresji. Również w procesie socjalizacji może pomóc zoopsycholog.

  • Szkolenie (głównie dotyczy psów)

Po adoptowaniu psa i jego wstępnej aklimatyzacji w nowym domu, dobrze jest pomyśleć o szkoleniu. Każdy pies powinien znać podstawowe komendy, gdyż to w znacznym stopniu może ułatwić nasze współżycie z nim. Siad, waruj, chodzenie na luźnej smyczy i przywołanie to są absolutne podstawy, które każdy pies powinien znać. Wybierając szkoleniowca należy koniecznie dowiedzieć się, jakimi metodami pracuje. Nie każda metoda jest dobra dla każdego psa. W szczególności, jeśli pies wykazuje lęk lub ma tendencje do zachowań kontrolujących (pilnuje przedmiotów lub jedzenia) trzeba wybrać szkoleniowca, który pracuje metodami nieawersyjnymi (opiera szkolenie na psychice i zachowaniach psa), gdyż metody siłowe mogą pogłębić lęk lub niepotrzebnie wzbudzić agresję w psie.

Zanim weźmiesz zwierzaka ze Schroniska bądź pewny, że bierzesz go na całe życie!

Tagi: ,

komentarzy 20 do wpisu “Jak postępować z psem / kotem adoptowanym ze schroniska?”

  1. Irena pisze:

    Oddałam do adopcji suczke czteromiesieczną, ktora u mnie wychowała sie w stadzie trzydziestu psów i była bardzo zwiazana ze swoją siostrzyczką. Razem jadły, razem bardzo sie bawiły, razem spały. Zostaly jednak rozdzielone. Sonia, ktorą oddałam zamieszkala na podworku. Ma wolnosc, zabawki, wlasną budę.
    W ciagu dnia zostaje na podworku sama i nie ma zadnego problemu. Potrafi znalezc sobie zajecie.
    Koszmar zaczyna sie kiedy robi sie ciemno. Sonia placze, piszczy, wyje, nie śpi.
    Co robić?
    Wlascicielka Soni mowi, ze nie ma takiej mozliwosci zeby ja zmeczyc przed nocą np. dlugim spacerem, lub zabawą, bo ona nie chce. Kladzie sie i nie reaguje na zachecanie do zabawy. Na spacer rowniez nie chce isc. Mają z nia problem, poniewaz bardzo jej wspolczuja i denerwuja sie, ze ona sie boi, bo tak to wyglada. Zapalaja jej na noc swiatlo, ale nie pomaga.
    Prosze o poradę. Sonia mieszka w Siemiatyczach.

    • zoopsycholog pisze:

      Jakiej rasy jest suczka, a jeśli mieszaniec to jakiej wielkości (ile waży)? Czy lęk przed ciemnością pojawił się zaraz po zamieszkaniu w nowym domu? Czy wcześniej mieszkała też na zewnątrz czy w budynku? Czym konkretnie jest karmiona? Jak długo jest u nowych opiekunów?
      Po udzieleniu odpowiedzi na powyższe pytania spróbuję coś więcej zaproponować. Opiekunowie muszą pamiętać, że ich stan emocjonalny ma ogromny wpływ na Sonię. Jej lęk i zdenerwowanie jest wzmacniane współczuciem i zdenerwowaniem opiekunów – i koło się zamyka. Wiem, że to trudne, ale opiekunowie muszą zapanować nad własnymi emocjami, wprowadzić rutynę do codziennego harmonogramu, tzn. stałe godziny posiłków, spacerów, zabaw itd.

      • Irena pisze:

        Sunia jest mieszancem, w typie owczarka niemieckiego, lecz duzo mniejsza. W tej chwili moze wazyc około 13 kg. Lek pojawil sie pierwszej nocy i trwa do dzisiaj. Wszyscy sa bardzo zmeczeni. Sonia wychowala sie w stadzie 30-tu dorosłych psow na zewnatrz, z mozliwoscia wstepu w ciagu dnia do mieszkania domu. Miała tez cały czas swoja siostre, z ktorą razem spały w budzie.
        Karmiona jest sucha karmą(nie wiem ale chyba czapi i psie konserwy.
        U nowych opiekunow jest od połowy sierpnia tr.
        W tej chwili jakby mniej płacze, ale jednak zupełnie nie przestała. Rutyna zachowana jak najbardziej.

        • zoopsycholog pisze:

          1) Proszę zaobserwować moment, kiedy u Soni pojawia się lęk. Jeśli tuż po zmroku, to nieco wcześniej (przed zmrokiem) zanim jeszcze wejdzie w ten stan lękowy należy ją wymęczyć bieganiem i zabawą.
          2) Należy pamiętać, że psy w typie owczarka niemieckiego są psami pracującymi, więc nie wystarczy, że ona w ciągu dnia „potrafi znaleźć sobie zajęcie”. Musi pracować z człowiekiem i dobrze byłoby zapisać się na szkolenie dla młodych psów.
          3) Przejście z tak dużego stada do zupełnej samotności może wyzwolić różne lęki, np. przed samotnością w nocy. U niektórych psów po okresie adaptacyjnym to stopniowo mija, w innych przypadkach należy zastanowić się albo nad towarzystwem drugiego psa albo nad zabraniem jej do domu w pobliżu ludzi.
          4) Konieczna jest zmiana karmy! Tzw. karmy marketowe (typu chappi i inne) w dłuższej perspektywie są szkodliwe dla psów, ponieważ nie są prawidłowo zbilansowane i zawierają dużo chemii. Nie właściwa karma może też – oprócz problemów somatycznych – powodować problemy behawioralne, nadmierny wzrost energii, napięcia psychicznego itd. Optymalną karmą jest klasa premium, z najtańszych tej klasy polecam karmę BRIT Premium Junior M (najtaniej można zamówić ją w sklepie internetowym Krakvet: http://www.krakvet.pl/brit-premium-junior-15kg-p-3140.html ). Wszyscy moi klienci są z niej bardzo zadowoleni i ja sam od lat stosuję ją u moich psów, dlatego gorąco polecam. W przypadku suchej karmy proszę nie podawać już żadnych gotowanych dodatków ani psich konserw (zalecane są u psów, które mają problemy z gryzieniem suchej karmy), by nie zaburzać bilansu suchej karmy. Trzeba dostosować się do zalecanych przez producenta porcji. Karma jest bardzo wydajna, ponieważ podaje się je w dość małych porcjach ze względu na to, że ich bioprzyswajalność jest bardzo wysoka (w przeciwieństwie do karm marketowych).
          5) Przed zapadnięciem nocy można podać preparat ziołowy LUPULINA 2 tabl. Ten środek powinien wyciszyć psa i nie ma efektów ubocznych.
          Oczywiście najlepsza byłaby wizyta zoopsychologa na miejscu, ale rozumiem, że w Siemiatyczach raczej trudno byłoby go znaleźć. Niestety na odległość tylko tak mogę pomóc. Życzę dużo cierpliwości i powodzenia!

  2. Krzysztof pisze:

    Witam
    Od 2 tygodni jestem „szczęśliwym” posiadaczem blisko rocznego kota brytyjskiego. Pochodzi, jak się później okazało, z likwidowanej pseudohodowli. Nie jest wykastrowany i co gorsze nie wiem jak był socjalizowany. Jak wyglądał jego dotychczasowy kontakt z człowiekiem. Chowa się po kątach. Je i załatwia nocami. Dobre jest to, że korzysta z kuwety. Najbezpieczniej czuł się pod kominkiem, ale zbliża się sezon grzewczy i podczas jego nocnej wędrówki do „toalety” wyłączyłem to miejsce z użycia (oczywiście bez przemocy). Obecnie potrafi cały dzień przesiedzieć za telewizorem. Po okresie „niezauważania”, zacząłem do niego podchodzić i mówić. Jednak każde zbliżenie kończy się sykiem i demonstracją uzębienia. Od 5 dni w działa dyfuzor + spray feliway, efektów – nie zauważyłem.
    Bardzo proszę o informacje jak długo może trwać taki stan rzeczy? Jak dobrze poprowadzić okres adaptacji? Co robić, a czego się wystrzegać? Jeśli były błędy w socjalizacji, jakie są szanse na poprawę kontaktu z człowiekiem? Jak w przy takiej „niechęci” do nowej rodziny dokonać np. szczepienia, czesania, odrobaczania czy nieuniknionego zabiegu kastracji. By ograniczyć stres weterynarz jest gotowy uśpić zwierzaka w domu i po „wszystkim” nieprzytomnego dostarczyć z powrotem. Tylko jak i kiedy to zrobić?
    Bardzo liczę na pomoc lub ewentualnie informację gdzie się po nią mogę zwrócić.
    Pozdrawiam serdecznie

    • zoopsycholog pisze:

      Panie Krzysztofie,
      Cóż, dzikie hodowle w ogóle nie socjalizują ani szczeniąt ani kociąt. Z Pana opisu wynika, że kot nigdy nie miał właściwego kontaktu z człowiekiem (kocięta w pierwszym okresie socjalizacji muszą być kilka razy dziennie brane na ręce, głaskane, przytulane, bawić się z człowiekiem itd.). Ta sytuacja jest do naprawienia, ale wymaga bardzo dużo pracy i jeszcze więcej cierpliwości. Najlepiej mógłby Panu pomóc zoopsycholog na miejscu, by pokazać jak przechodzić kolejne etapy, ale jeśli nie ma Pan możliwości kontaktu z najbliższym profesjonalistą, to postaram się pomóc na odległość, choć będzie to trudniejsze. Mam nadzieję, że kocha Pan swojego kota i rozumie jaką krzywdę kot doznał od ludzi (każda dzika hodowla jest przejawem znęcania się nad zwierzętami, ponieważ nie są zaspokajane wszystkie jego naturalne potrzeby). Ta miłość do niego jest warunkiem wyjściowym do pracy z nim, by Pan nie poddawał się i był cierpliwy. I proszę pamiętać: NIC NA SIŁĘ!
      W przypadku pół-dzikiego kota przede wszystkim należy ograniczyć kryjówki (ograniczyć, ale nie likwidować wszystkie, zwłaszcza te niebezpieczne. Nie wiem jak wyglądało wprowadzenie kota do nowego domu. Powinno odbywać się to bardzo stopniowo, zaczynając od klatki, poprzez niewielkie pomieszczenie i stopniowo udostępniana pozostała część domu czy mieszkania. Gdy kot zbliża się do Pana, należy reagować delikatnie i spokojnie. Nigdy nie wolno zmuszać go do interakcji, gdyż może to spotęgować jego strach. Jeśli w pobliżu są dzieci to proszę nie pozwalać także im zmuszać kota do zabawy. Należy spędzać dużo czasu w pobliżu miejsc, w których kot lubi odpoczywać – dzięki temu skojarzą mu się z Panem i być może zechce częściej przebywać w Pana towarzystwie. Zmuszanie kota, by przebywał w miejscach, które Panu odpowiadają, lecz nie są przez niego lubiane, tylko nasili problem.
      Podczas kontaktów z bojaźliwym kotem proszę uważać na język ciała. Lękliwego kota można przestraszyć, nachylając się nad nim. Lepiej jest usiąść na podłodze lub zainicjować zabawę, gdy kot siedzi na oparciu sofy czy fotela lub w innym miejscu, z którego może nad Panem górować. Proszę mówić do niego cichym, spokojnym głosem. Nie wykonywać nagłych ruchów, które mogłyby go przestraszyć. I jeszcze raz podkreślam, aby zdobyć zaufanie kota, potrzeba czasu i cierpliwości.
      Generalne zasady, o których trzeba pamiętać (dla przejrzystości użyję 2 os.):
      1) W pierwszym okresie ignoruj kota. Unikaj kontaktu wzrokowego, nie odzywaj się do niego ani nie zbliżaj. Kiedy wchodzi do pokoju udawaj, że go nie widzisz.
      2) Nie patrz kotu prosto w oczy, gdyż bezpośredni kontakt wzrokowy w kocim języku oznacza zagrożenie.
      3) Staraj się przestrzegać codziennego rytuału i pamiętaj, że jakiekolwiek zmiany w otoczeniu są dla kota trudne i przerażają go.
      4) Staraj się zachęcać kota (ale nie zmuszać) do naturalnych zachowań, takich jak np. polowanie. Używaj zabawek na patyku (trudno kotu nie skusić się do zabawy z wędką) lub innych stymulujących przedmiotów. Nawet najbardziej nerwowy kot staje się swobodniejszy w czasie zabawy.
      5) Jeśli kot ma duży apetyt albo jakiś ulubiony smakołyk, to staraj się początkowo rzucać go na odległość, stopniowo coraz bliżej siebie, aż do czasu kiedy będzie chciał jeść go z ręki, by nawiązać z nim bliższy kontakt. Musisz to czynić z umiarem, żeby nie przekarmić kota. Suchą karmę (połowę dziennej porcji) można rozdzielić na kilka mniejszych i porozstawiać w kilku miejscach. Miskę z bardzo apetyczną mokrą karmą (np. z kurczaka, również połowę porcji) przez ok. 8 tygodni przesuwaj coraz bliżej miejsca, gdzie siadasz wieczorami, aż w końcu znajdzie się obok Ciebie. Ostatnim krokiem będzie podawanie kurczaka na otwartej dłoni. I jeszcze jedna uwaga co do jakości karmy: absolutnie nie wskazane są tzw. karmy marketowe (typu Felix, Whiskas itp.), ponieważ nie są właściwie zbilansowane, mają za dużo chemii, na dłuższą metę są bardzo szkodliwe dla kotów (u niektórych problemy zdrowotne pojawiają się natychmiast), poza tym mają też negatywny wpływ na ich behavior. Zalecam karmy premium (w przypadku kastratów dla kotów kastrowanych) i spośród nich bardzo dobrą opinią wśród moich klientów (ja sam też stosuję ją u mojego kota) cieszy się BRIT i najtaniej można ją nabyć w internetowym sklepie Krakvet: http://www.krakvet.pl/brit-care-castrate-chicken-rice-75kg-p-12789.html
      6) Kot musi mieć kilka bezpiecznych kryjówek, w których będzie czuł się bezpieczny i będzie miał tam spokój. Nie wolno wyciągać go z nich siłą. Z czasem, stopniowo należy ograniczać ilość kryjówek. Odizolowane od domowników legowisko jest bardzo ważne dla kota, to miejsce bezpiecznego odpoczynku. Nie chodzi jednak o to, by kot spędzał całe dnie schowany.
      7) Możesz umieścić w domu kilka kartonowych pudeł, a w każdym z nich umieść jako nagrodę zabawkę, kocimiętkę lub jakiś przysmak.
      8) Nie zmuszaj kota do konfrontacji z nowymi przedmiotami. Sam podejmie takie próby w odpowiednim czasie.
      9) Jeśli kot okazuje strach na widok jakiegoś przedmiotu lub słysząc nowy dźwięk, staraj się zapoznawać go z nim stopniowo. W przypadku dźwięku eksponuj jego łagodniejszą formę, aż do momentu, gdy kot przestanie reagować strachem. Ale nie wpadaj w drugą skrajność i nie poruszaj się po domu na paluszkach, lecz chodź normalnie i wykonuj normalne czynności domowe. Kot powinien się przyzwyczaić do odgłosów normalnego domu. Bądź bardziej zrelaksowany, bo to również będzie pozytywnym sygnałem dla kota.
      10) Nawiązanie kontaktu z lękliwym kotem wymaga łagodnych słów i zabawy.
      11) Nie wprowadzaj do domu nowego kota, bo nie rozwiąże to problemu, a jedynie może pogorszyć jego samopoczucie.
      Proszę nie rezygnować z uspokajających feromonów (dyfuzor + spray feliway). Im głębszy lęk, tym trudniej zauważyć ich działanie, ale to nie znaczy, że w ogóle nie pomagają kotu (wspomniane 5 dni to zdecydowanie za krótki okres, by cokolwiek zauważyć, więc powinno być używane przez cały okres terapii). Trudno określić czas resocjalizacji, gdyż zależy to od wielu czynników – w jakich warunkach przebywał kot w pierwszych tygodniach życia (jak zaznaczyłem na wstępie, prawdopodobnie jego kontakt z człowiekiem był prawie żadny), jak głęboko utrwalił się lęk, charakter i osobowość kota, umiejętność stosowania terapii itd. Może to trwać od kilku tygodni aż do kilku miesięcy, a niektóre koty już w swojej naturze mają raczej zdystansowany stosunek do ludzi lub innych zwierząt (jedne są przytulankami, inne same dozują pieszczoty, a jeszcze inne raczej ich unikają). Każdy kot to inny charakter i pozostaje nam w pewnym sensie przystosować się do nich.
      Na czynności pielęgnacyjne przyjdzie czas, gdy pierwsze lody zostaną już przełamane i wprowadzamy je również stopniowo i delikatnie. Dopóki to nie nastąpi, można poprosić weterynarza o pomoc. Oczywiście ma Pan słuszność, by przed kastracją weterynarz zajął się nim już w domu, aby zaoszczędzić mu niepotrzebnego stresu.
      Zdaję sobie sprawę, że powyższe uwagi mają może zbyt ogólny charakter, lecz nie mogę podać szczegółowej instrukcji krok po kroku bez zbadania kota i jego otoczenia. Proszę podać gdzie Pan mieszka, to może uda mi się kogoś zaproponować na miejscu.
      Na koniec polecam obejrzeć film „Kot z piekła rodem” odc. 3. Pokazuje on sposób postępowania z nieoswojonym kotem i również znajdzie tam Pan coś dla siebie. Można go pobrać np. z mojego Chomika: http://chomikuj.pl/staszkos/WSZYSTKO+O+PSACH+I+KOTACH/KOTY/Kot+z+piek*c5*82a+rodem
      Życzę dużo cierpliwości i sukcesów!

      • Krzysztof pisze:

        Ooo? Doczekałem się.
        Muszę się przyznać, że straciłem nadzieję na odpowiedź.
        Od czasu tego postu w codziennym działaniu kierowaliśmy się (cała rodzina) intuicją. Była kastracja, redukcja kryjówek, są też zabawy i pierwsze pieszczoty. Widać postępy, a początkowe przerażenie i bezradność zastąpiła nadzieja. Mamy czas – damy radę!
        Jeszcze raz dziękuję.

        • zoopsycholog pisze:

          Bardzo się cieszę, że postępy już są! I oby tak dalej 🙂 Jestem zbudowany Waszą cierpliwością i nadzieją oraz doskonałą intuicją w relacjach z kociakiem.
          Mimo wszystko zawsze staram się pomóc i odpowiadać na pytania, lecz nie wszystko da się przewidzieć, jak np. chorobę, nagły wyjazd itd., co czasami opóźnia odpowiedź.
          Bardzo proszę podawać karmę dla kastratów (np. tę którą poleciłem lub inną dobrej jakości), ponieważ niektórzy to bagatelizują, a później pojawiają się problemy zdrowotne, najczęściej z układem moczowym. Mimo wszystko, choćby z czystej ciekawości, warto obejrzeć filmy typu „Kot z piekła rodem”, bo jest tam sporo ciekawych pomysłów na urozmaicenie kociego środowiska i rozwiązania niektórych problemów.
          Pozdrawiam serdecznie!

  3. Katarzyna pisze:

    Witam
    Mój 2 letni pies zaczął bać się wystrzałów.
    Zaczynamy zajęcia z behawiorystą, czy jest nadzieja, że to się zmieni?

  4. Amelia pisze:

    Witam,
    moja kotka po raz pierwszy zaszła w ciążę. Zastanawia mnie, czy kot podczas pierwszej ciąży jest świadomy, co go czeka. Czy ich zwierzęcy lub macierzyński instynkt podpowiada im, że wkrótce nastąpi poród? Jak to możliwe, że kotka szuka sobie legowiska do porodu, skoro nigdy wcześniej nie rodziła? Moment pierwszego porodu jest dla niej zaskoczeniem czy czymś zupełnie normalnym? Czy wiedzą, co się z nimi dzieje? Kobiety są świadome zbliżającego się porodu, wiedzą, czego spodziewać się, kiedy są w ciąży, ponieważ opowiadały im o tym matki, oglądają filmy, rozmawiają z innymi ludźmi, uczą się o tym. A koty? Czy właściwie u zwierząt występuje takie zjawisko jak ZASKOCZENIE?

    • zoopsycholog pisze:

      Pani Amelio,
      Gdyby odpowiedzieć twierdząco na wszystkie Pani pytania, mielibyśmy wtedy doczynienia z tzw. antropomorfizacją (tzn. nadawanie zwierzętom cech ludzkich). Antropomorfizowanie zwierząt czyni im ogromną krzywdę, gdyż nie odbieramy ich takimi jakie są, lecz jak sobie je wyobrażamy na sposób ludzki i stąd rodzą się różne nieporozumienia. Ale uśmiechnąłem się na Pani sposób refleksji, bo dobrze to o Pani świadczy, że nie traktuje Pani zwierząt przedmiotowo. Ale do rzeczy… Oczywiście u zwierząt nie występuje taki sposób myślenia jak u ludzi, tzn. one nie zastanawiają się nad przyszłością, nie rozpamiętują przeszłości, lecz żyją tu i teraz. Owszem, wszelkie złe lub dobre doświadczenia odkładają się w ich psychice i mają wpływ na zachowanie, ale nie występuje to w sposób refleksyjny typowy dla ludzi. Pani kotka nie wpada w panikę: „o, kurczę! wpadłam! i co teraz będzie, jak sobie poradzę?” 🙂 U niej działa instynkt, czyli jakby automatycznie podejmuje odpowiednie dla niej czynności bez zastanawiania się nad nimi. To jest troszkę podobne (choć nie wiem czy to najlepsze porównanie) do działania autonomicznego układu nerwowego: oddychamy, mimo że nie myślimy o tym, że mamy oddychać. Instynkt macierzyński kotki jest zapisany w genach, więc tego nie musi się uczyć. Generalnie może wystąpić u zwierząt zaskoczenie (ale tylko w pewnym sensie, lecz nie w tym przypadku), choć bardziej jest to przestraszenie (np. gdy zaskoczymy psa zajściem go od tyłu i wtedy może się przestraszyć). Proszę więc być spokojną, kotka powinna sobie poradzić z porodem, ale oczywiście trzeba mieć na nią oko, gdyby – nie daj Boże – pojawiły się jakieś komplikacje, co raczej rzadko się zdarza.
      Pozdrawiam serdecznie!

  5. Gosia pisze:

    Witam jestem właścicielką shi tzu ma rok i 7 miesięcy wychowuje się z dwoma psami jednak na spacerach panicznie boi się psów jak widzi psa kładzie się i piszczy albo podkula ogon i ucieka.Ostatnio zaczęła szczekać na psy na spacerach ale też nie chce podejść do nich.Ani przejść obok.Jak ją nauczyć że psy nic jej nie zrobią?Z ludźmi też tak jest cieszy się na ich widok ale jak ktoś wyciągnie rękę by ją pogłaskać ucieka.

    • zoopsycholog pisze:

      Pani Gosiu, z opisu wynika, że pies nie przeszedł jako szczeniak socjalizacji z innymi zwierzętami i ludźmi (z obcymi, gdyż do swoich automatycznie się przyzwyczaja). Dlatego należy jak najszybciej przeprowadzić resocjalizację! W tym wypadku potrzebna jest pomoc zoopsychologa/behawiorysty na miejscu, by krok po kroku pokazał Pani jak to zrobić. Dokładny opis zająłby zbyt dużo miejsca, a poza tym za pomocą szczegółowego wywiadu i obserwacji należałoby potwierdzić moje przypuszczenie, że są to braki w socjalizacji i wykluczyć inne zaburzenia lękowe np. pochodzenia organicznego. Należy wziąć pod uwagę również jego rodziców i ich predyspozycje itd. Dlatego proszę prędko znaleźć specjalistę w swojej okolicy, gdyż bez tego problem będzie się pogłębiał i może to doprowadzić do fobii lub agresji.

  6. Ola pisze:

    Witam,
    Od tygodnia mam kota 13 miesięcznego wykastrowanego kocura rasy brytyjskiej .Kot mieszkał wcześniej z dzieckiem ok 8 letnim który z tego co zauważyłam nie był za delikatny. Nasz problem to chowanie się kota za łóżkiem bojaźliwość , uciekanie przy dzwonku domofonu ,otwieraniu drzwi,nie lubi podnoszenia jak sie go bierze na ręce to zwykle krzyczy, głaskanie to tez niechętnie, ociera się nogi ale jak się go głaszcze to odchodzi.Czasami wskakuje na łóżko jak siedzimy na nim i leży sobie ale jak sie go pogłaska to albo od razu albo za którymś dotknięciem ucieka. Kot ma brakujące szczepienie i odrobaczenie. Bardzo mało je wiec chciałabym go odrobaczyć ale nie chce go narażać na dodatkowy stres.Nie wiem kiedy to zrobić. Nie wiem też jak mam z nim postępować. Bardzo proszę o poradę a każda będzie na wagę złota. Z góry dziękuję serdecznie

    • zoopsycholog pisze:

      Droga Pani Olu,
      Przede wszystkim tydzień w nowym domu to zdecydowanie za krótko, by kot mógł się już zadomowić (niektóre koty potrzebują mniej inne więcej czasu). Nowe bodźce dodatkowo działają na niego stresująco. Nie wiem jak wyglądał rytuał wprowadzenia kota do nowego domu, czy na początek miał do dyspozycji tylko jedno niewielkie pomieszczenie i święty spokój, czy wcześniej znał osoby, które go przyjęły, czy bywał wcześniej u Państwa w domu, czy zastosowano tzw. kompresy familiaryzacyjne (opisane w jednym z moich artykułów) itd. Nie wiem również jakie były jego wcześniejsze relacje z poprzednimi opiekunami (poza „niedelikatnym” dzieckiem), czy lubił ich pieszczoty, czy może fakt owego niedelikatnego obchodzenia się z nim przez dziecko wzbudził w nim złe skojarzenia z ludzkim dotykiem, jak wyglądał proces jego socjalizacji w wieku kocięcym, czy w ogóle była itd. Jak Pani widzi mam zbyt mało informacji, by precyzyjnie udzielić jakichś wskazówek. Ocieranie się kota o nogi nie oznacza pieszczot z jego strony, lecz w ten sposób zostawia swoje zapachy (feromony) na nowych „obiektach”, czyli zapachowo zaznacza teren, dzięki czemu może czuć się lepiej (dlatego na początku wskazane są kompresy familiaryzacyjne, by czując swój zapach mógł się uspokoić i poczuć bezpieczniej). Powinien zostać zaszczepiony i odrobaczony przez poprzednich opiekunów, jeszcze przed zmianą domu, by uniknąć właśnie takich problemów, jakie wystąpiły. Jedyne co w tej sytuacji na odległość mogę poradzić to proszę dać mu więcej czasu na zaaklimatyzowanie się i dać mu święty spokój. Niech sam zdecyduje kiedy z własnej inicjatywy będzie do Was podchodził i pozwoli na głaskanie. Gdy już się zadomowi na dobre wtedy można pomyśleć o szczepieniu (tabletki na odrobaczenie można podać w pokarmie).

  7. Olga pisze:

    Witam serdecznie!
    Zaadoptowałam tydzień temu psiaka z przytuliska – kundelek, po przejściach, ma około 5 lat. Ku mojemu zaskoczeniu kontakt z psem jest znakomity – czuje się u nas bardzo dobrze, jest grzeczny, nie boi się nas już prawie w ogóle, ne chowa się przed nami, itd. Mamy tylko jeden ogromny problem – a mianowicie nie załatwia się na dworze, chodzimy z nim bardzo często na godzinne spacery, wszystko wącha, obserwuje, ale nie załatwia się. Robi to w domu… W przytulisku mieszkał 2 lata w kojcu. Co zrobić? Czy jest jakiś na to sposób, czy jest szansa, że się nauczy…? Bardzo proszę o pomoc! Dziękuję.

    • zoopsycholog pisze:

      Pani Olgo, oczywiście że się nauczy załatwiania na zewnątrz, ponieważ psy z natury nie zanieczyszczają własnego legowiska (w tym przypadku jego „legowiskiem” jest mieszkanie)! Niemal wszystkie zwierzęta mają skłonności do brudzenia w domu po przeprowadzce w nowe miejsce, nie tylko z powodu stresu, ale również dlatego, że to nowe miejsce jeszcze nie kojarzy się im z domem, nie wiedzą więc, jakie tu obowiązują reguły. Najlepszym sposobem na zminimalizowanie stresu związanego ze zmianą miejsca jest ograniczenie pieskowi przestrzeni życiowej do co najwyżej dwóch pokoi. Najlepiej zabrać go na parę dni do sypialni (niekoniecznie do naszego łóżka, jeśli nie chcemy go nauczyć spać z nami). Kiedy już się tam zadomowi, pozwólmy mu zwiedzać stopniowo resztę domu. Takie stopniowe oswajanie sprawi, że psiak będzie mniej przytłoczony zmianami, jakie zaszły w jego dotychczasowym życiu. To rozwiązanie sprawdza się zwłaszcza u psów bardzo wrażliwych. Dobrze jest wtedy znaleźć pomieszczenie z podłogą, która bez szkody zniesie kilka „wypadków”.
      Proszę pamiętać, że przez wiele lat nikt nie wymagał od psa kontrolowania swojego pęcherza i zachowania czystości. Dlatego należy rozpocząć naukę czystości jak u szczeniaka. Czyli bardzo często z nim wychodzić: po każdym posiłku, po przebudzeniu, po wysiłku, a także gdy jest wyjątkowo pobudzony itd. Oczywiście należy też obserwować go w domu i gdy zauważymy, że szuka miejsca na swoje potrzeby fizjologiczne (krążenie w kółko i intensywne węszenie) należy szybko, ale spokojnie wyjść z nim na spacer. Gdy nie zdążymy i już rozpocznie wypróżnianie to stosujemy bodziec rozpraszający np. klaśnięcie w dłonie, mówimy „nie wolno” (stanowczo, ale bez złości i krzyku) i nie stosujemy żadnych kar, bo to tylko skomplikowałoby naukę!!! Miejsca zanieczyszczone zmywamy odpowiednimi środkami neutralizującymi, dostępnymi w dobrych sklepach zoologicznych (nie używamy żadnych wybielaczy i detergentów zawierających amoniak, bo to może wręcz zachęcać do kolejnego załatwienia się w tym miejscu). Na spacer zabieramy ze sobą atrakcyjne smakołyki, by nagrodzić każde jego załatwienie się (i nie zapominamy go pochwalić za to). Zanim to zrobi, staramy się go do tego spokojnie zachęcić (bez podekscytowanego tonu, bo to tylko odwróci jego uwagę od tego co powinien zrobić, a w zamian zachęci go do zabawy; trzeba wykorzystać moment, gdy w charakterystyczny sposób będzie obwąchiwał wybrane miejsca). Czasami sprawdza się też wprowadzenie komendy „rób siusiu” (lub podobnej). Intensywne spacery (połączone z wysiłkiem i zabawą) wzmagają potrzebę wypróżnienia. Również miejsca odwiedzane przez inne psy, które wcześniej zostawiły swój ślad (drzewko, słup, murek itd.) prowokuje naszego psa, by zostawić również swój zapach, czyli oddać mocz.
      Proszę upewnić się, że pies czuje się pewnie, gdy bawimy się z nim na dworzu i nagradzamy go smakołykami. Jeśli otwarta przestrzeń budzi w nim lęk, nie będzie zdolny do interakcji z nami. Gdy mimo długiego czasu odkąd jest z nami, to nie ulegnie poprawie, w tym przypadku należy poprosić o konsultację zoopsychologa/behawiorystę na miejscu.

  8. Roksana pisze:

    Dzień dobry, jestem właścicielką kota perskiego który ma trzy lata, kompletnie nie wiem jak postępować z kotem jeśli chodzi o wyjście na dwór, czy kot może sam wychodzić na dwór czy trzeba z nim wychodzić? Mieszkam na wsi i dom mój jest położony na łąkach i polach mam więc problem gdyż nie wiem co powinnam robić z kotem jeśli chodzi o wyjście na dwór, czy kot może wychodzić samodzielnie?

    • zoopsycholog pisze:

      Pani Roksano, przede wszystkim zależy od stylu życia, jaki kot prowadził przed przybyciem do Pani. W jakich warunkach mieszkał i czy był to kot wychodzący czy nie. Oczywiście na początek trzeba dać mu czas za zaaklimatyzowanie się w nowym domu (bez wychodzenia przez kilka tygodni, w zależności jak szybko się zadomowi). W kolejnym etapie po zadomowieniu się, można urządzać wspólne spacery w najbliższym otoczeniu (jeśli jest nauczony chodzenia na smyczy to wychodzi na smyczy), by je mógł stopniowo poznawać. Oczywiście jeśli kot będzie miał ochotę na spacery, bo zdarzają się koty, które lepiej czują się w domu, przy opiekunie. Na wsi jest to dużo łatwiejsze, zwłaszcza gdy w pobliżu nie ma innych zagrożeń, które występują w mieście. Jeśli kot był już wcześniej kotem wychodzącym ten proces następuje szybciej, a jeśli nie – wymaga więcej czasu i cierpliwości. Proszę pamiętać o regularnych odrobaczeniach i szczepieniach (szczepionki dla kotów wychodzących).

Zostaw odpowiedź